Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
Listopad 24, 2014, 19:31:42 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Najnowsze wątki

 Ostatnie wiadomości
7 Gości, 0 Użytkowników
użytkowników
  • Użytkowników w sumie: 1839
  • Najnowszy: franek21
Statystyki
  • Wiadomości w sumie: 53827
  • Wątków w sumie: 3920
  • Dziś online: 10
  • Najwięcej online: 93
  • (Wrzesień 24, 2011, 17:05:38 pm)
Użytkownicy online
Użytkowników: 0
Gości: 7
W sumie: 7
Link do części pierwszej: Mistrzostwa Polski 2011 - sprawozdanie Grezula - cz.1

     Z poprzedniej części mojego raportu wiecie, że przerwałem tą historię w bardzo przygnębiającym momencie. Po dwóch rundach w block constructed miałem wynik 0:2. Szansa zdobycia zaproszenia na Mistrzostwa Świata uciekała mi w bardzo szybkim tempie. Mimo tego wyniku nadal miałem ochotę walczyć o lepszy rezultat. Byłem zdrowy, mimo przegranych nadal uważałem, że trzeźwo myślę i jestem w stanie nie popełniać już błędów. Na dodatek autentycznie miałem ochotę grać. W końcu niecodziennie ma się okazję grać na żywo z 50 osobami w tą samą grę. Gniew na samego siebie dodawał mi tylko wigoru. Naładowany pozytywną energią usiadłem do trzeciej gry.

Runda 3 - Zinsul Control

     Nie wiedziałem co myśleć o tym pojedynku. Z jednej strony wiedziałem, że death knight nie ma dostępu do tak niszczycielskiego efektu jak Holy_Wrath co pozwoliło mi planować bardziej agresywną grę. Z drugiej strony wybór death knight'a świadczył o tym, że z pewnościa mogę się spodziewać Scimitar_of_the_Sirocco. Jest to jedna z lepszych broni w block'u. Mało kto posiada doskonałą odpowiedź na nią, a z pewnością nie miał go mój warlock. Dodać do tego Etched_Dragonbone_Girdle i mogłem być w dużych tarapatach.

     Wygrałem rzut kostką co jeszcze utwierdziło mnie w przekonaniu, że muszę pokonać przeciwnika jak najszybciej. Zacząłem od Sardok'a w pierwszej turze. W drugiej doszedł Korlix_Grimvik, a w trzeciej turze Jhuunash zastąpił Sardok'a, który wcześniej zginął. Death Knight w swojej trzeciej turze rzucił Chains_of_Ice na mojego felguarda. Przeciwnik był w pełnej defensywie. Z każdą turą ubywało mu coraz więcej życia. Znowu rozbudowałem ścianę złożoną z samych protector'ów więc nawet Scimitar_of_the_Sirocco, który wszedł później do gry nie wydawał się już tak groźny, ponieważ zawsze byłem gotowy obronić swojego bohatera protector'em.

     Właśnie w takim momencie przeciwnik popełnił duży błąd. Widząc, że wszyscy moi ally'owie, z wyjątkiem jednego, są przekręceni, postanowił zatakować warlock'a Scimitar'em. Ku jego zdziwieniu na drodze stanął mu Jhuunash z Chains_of_Ice, który był na stole od trzeciej tury. Przeciwnik zapomniał, że ally ten nadal może bronić inne postacie pomimo przyczepionej umiejętności. Death Knight w ten sposób zmarnował mnóstwo cennych punktów obrażeń, kiedy ja miałem dopiero cztery punkty na własnym herosie. W swojej ósmej turze zagrałem Malfurion_Stormrage'a i oddałem turę z wiedza, że jeśli przeciwnikowi nie uda się zniszczyć przynamniej dwóch ally'ów to przegrywa w mojej kolejnej turze. Jego tura wyglądała następująco. Zatakował mojego goblina. Dzięki flipowi nie musiał płacic kosztu uderzenia bronią. Zaraz po tym do gry wszedł Nefarian i jego towarzyszka, Onyxia. Oboje mieli ferocity. Dzięki temu przeciwnik był w stanie pokonać mojego jednego Jhuunash'a i Malfuriona. Tak przynajmniej ja to widziałem. Trudno wyobrazić moje zdziwienie, kiedy usłyszałem, że death knight deklaruje atak Nefarian'em, a następnie Onyxią w mojego bohatera zamiast ratować swoją skóre poprzez korzytne wymiany z moimi ally'ami. Prawdą jest, że jeśli byłby w stanie zadać ostatnie parę obrażeń to przegrałbym. Jednak nie mial juz żadnych gotowych resource'ów i wszystkie jego ally'e były zatapowane. Popatrzyłem na twarz przeciwnika i zobaczyłem ten sam wyraz twarzy jaki pewnie zobaczyłbym u siebie, gdybym miał lustro, grając pierwszą rundę z shamanem. Przeciwnik nie podliczył, że moje nastepne ataki z Malfurion'a i Jhuunash'a kończą grę! Wyglądało na to, że po moich karygodnych błędach przyszedł czas na moich przeciwników. Wygrałem trzecią rundę. Poprawiłem swój wynik na 1:2.


Runda 4 - Malaxia_Wizwhirl Rush

     Kolejnym przeciwnikiem był nature rush deck. Czułem od samego początku tej gry, że Mahna_Lightsky może wreszcie zabłysnąć i nie myliłem się. Po obronieniu się przed początkowymi atakami shamana, w czwartej turze wystawiłem taurenkę z nature resistance. Już sama mina przeciwnika pokazała mi, że będzie miał on ogromne problemy z ominięciem tego protector'a. W zasadzie nie ma czego więcej opisywać w tej grze ponieważ wkrótce po tym wstawiłem kolejną Mahna'e i za tym murem byłem wstanie rozbudowac swoją armię. Przeciwnik miał deck przepełniony kartami zadającymi nature damage. Taurenki były dla niego wielkim zaskoczeniem. Mogłem dopisać kolejną wygraną i w tamtej chwili było już 2:2.


Runda 5 Edwin_Blademark Combo

     Po fatalnym początku byłem w stanie odbić się od dna. Musiałem jednak nadal wygrywać by mieć szansę wystąpienia w Top 8. Ostatnią grę w block constructed zagrałem z combo deckiem opartym na Adrenaline_Rush. Przykładowy spis talii znajdziecie pod tym linkiem:
http://www.dailymetagame.com/Articles/ArticleDetail/tabid/68/ArticleId/261/Worldbreaker-Block-Constructed-Decks-Take-Two.aspx

     Deck wygrywa dzięki połączeniu Arygos'a z resztą niebieskich smoków. Idealnym scenariuszem w tej talii jest zagranie Adrenaline_Rush, kiedy na stole posiadamy już Arygos'a i Azure_Skyrazor'a. Dzięki Adrenaline_Rush przez jedną turę mamy pełną rękę abilitek, których zagranie kosztuje nas o dwa resource mniej niż zwykle. Dodatkowo posiadamy Azure_Magus'a, który daje ferocity wszelkim nowym smokom, które weszłyby po zagraniu Adrenaline_Rush. Nawet gorsze scenariusze moga być wystarczające aby pokonać przeciwnika. Combo to bardzo dobrze znałem bo przez jakiś czas sam testowałem taki deck. Odpalenie comba przynosi wiele satysfakcji jednak po wielu grach doszedłem do wniosku, że zbyt często nie udaje się doprowadzić do korzystnej sytuacji na stole.

     Mimo tego, że ten rogue'owy deck nie sprawdza się w wielu przypadkach, zasiadająć do gry z moim warlockiem byłem pełny obaw. Trzymanie Void_Rip'a na Arygos'a było tutaj kluczowe. Nie mogłem również pozwolić na to, aby przeciwnik miał zbyt wiele smoków na stole ponieważ w takim przypadku rogue wraz z Azure_Skyrazor'em jest w stanie wygrać grę. Konsekwentnie pozbywałem się ally'ów przeciwnika. Dzięki temu był zmuszony zagrać Adrenaline_Rush bez obecności niebieskich smoków w grze. Sam z doświadczenia wiem, że takie zagranie zazwyczaj jest aktem desperacji. Mimo tego mój przeciwnik był bliski pokonania mnie. Gdybym pozwolił mu na idealną pozycję w postaci Arygos i Azure_Skyrazor na stole, to z pewnością bym przegrał. Sam Azure_Skyrazor z zagranymi paroma umiejętnościami wyrządził mi sporo szkód. Ostatecznie znowu zwyciężyłem dzięki Malfurion_Stormrage'owi oraz Yserze.

     Dzięki temu zwycięstwu z wynikiem 3:2 zakończyłem część block constructed na 24 miejscu.


DRAFT

     Po krótkiej przerwie nadeszła moja ulubiona część całej gry. Kiedyś nie byłem przekonany do draft'ów, ale teraz już wiem, że wymagają one dobrej pamięci oraz umiejętności podejmowania szybkich i trafnych decyzji. Gra się również do dwóch zwycięstw więc czynnik szczęścia jest tutaj mniej widoczny niż jak w przypadku core constructed. Niestety lub "stety" nie oznacza to jednak, że czynnik losowy zupełnie nie wpływa na tą rozgrywkę o czym zaraz się przekonacie.

     Zasiadłem do czwartego pod'u. Już na samym początku usłyszałem jak jeden z graczy zasiadających przy moim stoliku powiedział, że nikt z naszego poda nie ma szans wejścia do Top 8. O to będą się zmagać gracze z pierwszych trzech pod'ów. Nie zmieniało to faktu, że paru ludzi z mojego stołu znałem już i wiedziałem, że bedą oni grać o wynik 3:0 więc postanowiłem grać z takim samym podejściem. Oto deck jaki wydraftowałem:

    Zinsul                                      
   Ally:
      1x Azure_Magus
      1x Nikka_Blastbor
      1x Lena_Naville
      1x Korlix_Grimvik
      3x Yazli_Earthspark
      1x Blood_Knight_Adrenna
      1x Emerald_Tree_Warder
      1x Orkahn_of_Orgrimmar
      1x Azizi_Daggerflick
      1x Timriv_the_Enforcer
      1x Gargoyle
      2x Drizzie_Steelslam
      1x Tozjun
      1x Kerzok_Plixboom
      1x Rumu_Moonhaze
      1x Zulbraka
      1x Wildweaver_Masazun
      1x Nefarian
     
   Ability:
      1x Necrotic_Strike
      1x Dark_Simulacrum
      1x Blood_Chill
      1x Grip_of_the_Damned
      1x Blight_Bringers
      1x Glacial_Strike
     
   Equipment:
      1x Warmace_of_Menethil
     
   Quest:
      1x Devoured
      1x Sea_Legs
      1x Battle_of_Life_and_Death
      1x The_Grimtotem_Weapon
     
   Side:
      1x Tharuk_Foulblade
      1x Zenivun


     Łatwo jest zauważyć, że w tym draft'cie miałem ogromne szczęście! Widać to po takich "bombach" jak Warmace_of_Menethil, Gargoyle, Timriv_the_Enforcer czy Nefarian. Zabawnym faktem jest to, że Gargoyle'a nie wybrałem z własnego boostera! Dostałem go od sąsiedniego gracza. Jak później go zapytałem dlaczego puścił mi taką karte nie potrafił odpowiedzieć. Już w pierwszej paczce wyciągnąłem Warmace_of_Menethil. Jeszcze wtedy nie byłem bardzo zadowolony z obecności tej broni. Nie lubię ograniczać się do paru klas na samym początku. Wolę sprawę tą zostawić otwartą tak długo jak się da. Jednak Warmace jest bardzo silną kartą w tym formacie więc nie mogłem pozwolić na to, żeby ktoś inny zagrał tą bronią. W Worldbreaker zdecydowałem sie również już na horde. Nawet jeśli w paczkach nie byłyby najlepsze horde ally'e to zawsze można uzupełnić deck neutralnymi sojusznikami. Poza tym horde posiada również Timriv_the_Enforcer'a, który jest jednym z głównych powodów dlaczego warto próbowac grać po czerwonej stronie.

     Po zakończeniu wybierania kart byłem zadowolony z tego co wydraftowałem. Starałem się mieć ally'e, które zapewnią mi korzystne wymiany lub będą mieć moce, które pomogą mi w przetrwaniu do tych późniejszych tur gdzie broń i Nefarian mogli zdominowac grę. Byłem również zadowolony z ilości kart, które niszczą inne karty. Miałem odpowiedź na ability, ally i equipment. Błędy jakie popełniłem to:
          1. Emerald_Tree_Warder – była to jeden z pierwszych kart, które wybrałem więc nie wiedziałem jeszcze wtedy jak mocny może być ten ally. Okazał się później słaby w moim decku przez to, że prawie w ogóle nie miałem kart z efektem stash. Właśnie w takim decku smok ten byłby świetnym wyborem.
          2. Wydraftowałem o jedną Yazli_Earthspark za dużo. Zapomniałem, że miałem już dwie sztuki. Powinienem był wybrać innego ally'a.

     Wiedziałem, że otrzymałem od losu parę bardzo mocnych kart i dopóki nie spotkam szybkiej talii, dopóty mam szansę wygrać wszystkie trzy pozostałe gry.


Runda 6 - Uzakzim

     Deck przeciwnika opierał sie na flip'ie, Flame_Pillar_Leggings i Fel_Immolation. W trakcie tych dwóch gier tylko pierwsza była wyrównana. Byłem o jedną turę od przegranej. Uratowała mnie Drizzie_Steelslam, która wycofała Flame_Pillar_Leggings na rekę przeciwnika. W następnej moja chmara ally'ów pokonała warlock'a. W drugiej już narzuciłem szybkie tempo od samego początku. To był właśnie największa bolączka tego warlocka. Jego ally'e byli o wiele słabsi od moich więc bez problemu mogłem rozbudowywać swoją armię. 4:2 dla mnie.


Runda 7 - Vanira_Raventhorne

     To była najbardziej zacięta gra ze wszystkich jakie miałem w czasie draft'u. Pierwsza gra ciągnęła się niemiłosiernie długo. Przez długi czas niszczyliśmy karty sobie nawzajem. Szczerze mówiąc byłem trochę zdziwiony, że przeciwnik nie był w stanie przez pewien moment przejąć kontroli nad grą i mnie pokonać. Impas przerwałem poprzez wykonanie The_Grimtotem_Weapon. Nie zdołałem odnaleźć Warmace'a w tych pięciu kartach co może się wydawać spora stratą. Jednak to co zobaczyłem podniosło mnie na duchu. Żadna z moich „bomb” nie została odkryta przez quest co oznaczało, że broń, Gargoyle i Nefarian są już bardzo blisko. Była to juz siódma lub ósma tura więc każda z tych kart mogła szybko wejść do gry i przechylić szalę na moją stronę. Tak też się stało. Warmace został zagrany turę później. Dzięki dodatkowemu draw'owi, do gry doszedł szybko Gargoyle i Nefarian. Przeciwnik nie miał już wystarczających sił aby móc przeciwstawić sie takiemu atakowi. W drugiej grze moje najlepsze karty podeszły o wiele szybciej co nie oznacza, że gra była łatwiejsza. Był moment, w którym zostałem z jednym punktem życia. W następnej rundzie miałem przegrać bo wystarzczył atak druida, który posiadał formę, stealth i flipa. Jego bohater miał łącznie 3 assault. O mojej wygranej zadecydowała Wildweaver_Masazun, która uleczyła cenne trzy punkty obrażeń. Zakończyłem turę z czterema punktami życia. Przeciwnik poza atakiem herosa musiał również znaleźć sposób na zadanie ostatniego punktu obrażeń, co wcale nie było pewne bo poza forma i jedną kartą nie miał nic innego. Na moje szczęście nie była to karta, która natychmiast mogła zadać obrażenia. Mój kolejny atak wykończył Vanirę. Z wynikiem 5:2 byłem na 11 pozycji i nagle Top 8 wydawał się być w zasięgu ręki.


Runda 8 - Jasmia_Natures_Chosen

     Nadeszła ostatnia gra. Po bardzo kiepskim początku nagle na samym końcu walczyłem o miejsce w finałowej ósemce. Dodatkowo deck spisywał wyjątkowo dobrze. Zasiadłem do gry i 15 minut później miałem już wynik 6:2. Tak najlepiej w skrócie można opisać tą rundę bo naprawdę nie ma o czym opowiadać. W obu grach zacząłem z idealnym podejściem. Miałem kartę na każdą turę i po kolei zmiatałem przeszkody stojące na drodze. W jednej z gier udała się mi mała sztuczka. W pierwszej turze zagrałem Nikka_Blastbor'a. W drugiej Azure_Magus'a i Blight_Bringers'a. Dzięki temu mogłem bez straty ally'a zatakować stwora przeciwnika i zakończyć swoją turę z dwoma sojusznikami. Od tego momentu miałem przewagę do samego końca gry.

     Tak więc zacząłem od wyniku 0:2 aby ostatecznie wygrac kolejne 6 rund i z wynikiem 6:2 zakwalifikowałem się jako ósmy do Top 8!


Ćwierćfinał - Kamil 'Kevalvaine' Chiberski – Auralyn_the_Light_of_Dawn Control

     Byłem bardzo zadowolony z wyniku, wiedząc w jakich okolicznościach udało sie go osiągnąć. Jednak tylko zwycięzca Top 8 otrzymywał zaproszenie do Rotterdamu więc nie zamierzałem spocząć na laurach. Przed sobą miałem jednak bardzo dużą przeszkodę w postaci control paladyna kierowanego przez doświadczonego gracza, który rzadko kiedy pozwala sobie na błąd. Byłem pewny, że czeka mnie długa, pełna kombinowana gra.

     W pierwszej grze postanowiłem nie atakować od samego początku. Wiedziałem, że agresywna gra możę skończyć się bardzo źle bo nie miałem jak uzupełniać ręki nowymi kartami tak regularnie jak kontrolny paladyn. Pojedynek toczył sie w bardzo wolnym tempie. Cały dzień grania spowodował, że nie zawsze byłem w pełni skoncentrowany. Przykładowo zdarzyło mi się, że chciałem pociągnąć dwie karty z Challenge_to_the_Black_Flight, pomimo że do gry tylko wszedł smok a żaden nie zszedł. Na szczęście wszystko zawsze głośno komentowałem i Kamil był w stanie mnie poprawić zanim cokolwiek zdążyłem wykonać. Im dłużej trwała gra tym więcej decyzji musiałem podejmować. Co podłożyc jako resource? Co będę musiał zostawić? Mój draw poprawiła Ysera, którą zdołałem wyciągnąć dzięki Gispax_the_Mixologist'owi. Niestety przeciwnik nie był pod tym względem gorszy. Któryś z kolei Etched_Dragonbone_Girdle uzupełniał jego rękę kolejnymi kartami. Flip paladyna umożliwiał leczenie obrażeń, które mozolnie zadawałem. Mimo zniszcznia AlAkir_the_Windlord'a i Amani_Dragonhawk'a ostatecznie nie dałem rady powstrzymać Malfurion_Stormrage'a i ostatecznie bohater mój padł pod ciosami sojuszników i broni.

     Pierwsza gra trwała kilkadziesiąt minut. Jeśli chciałem myśleć jeszcze o awansie to musiałem wygrać drugą grę bardzo szybko. Tym razem nie było miejsca na kalkulowanie. Sardok rozpoczął szturm. Po jego śmierci do akcji wkroczył Jhuunash. Grę przyspieszył Ruby_Skyrazor, który zasłonił moje demony przed przeróżnymi kartami target'ującymi ally'e. Jedyne co mogło teraz mnie powstrzymać był Holy_Wrath. Kamil go jednak nie mial w tamtej chwili. Zdołałem wyrównać wynik. Czerwony smok okazał sie dobrym dodatkiem.

     Chwilę po rozpoczęciu trzeciej gry, sędzia ogłosił terminację. Dzięki Shalugdoom_the_Axe_of_Unmaking oraz Holy_Shock Kamil nie dał mi większych szans zadania wystarczającej liczby obrażeń.


     Tutaj kończy sie moja relacja. Jestem zadowolony ze swojego ostatecznego wyniku. Szkoda, że nie zdobyłem zaproszenia na Mistrzostwa Świata. Myśle jednak nadal nad wyjazdem w celu zagrania w Rotterdamie na DMF'ie więc jeszcze jest szansa, że pogram w tym roku na większym turnieju. Mistrzostwa Polski 2011 były udaną imprezą i polecam każdemu przyjazd na taki turniej. Gratuluję również naszemu nowemu mistrzowi, Michałowi Gajdzie oraz całemu Top 8 i życzę dalszego imprezowania ze znajomymi na różnych eventach. Napisałem ten tekst głównie w celu pokazania, że zawsze warto grać do samego końca. Dopóki istnieje nawet najmniejsza szansa osiągniecia czegoś powinniśmy nadal iść naprzód i być skoncentrowanym. Dziękuję wszystkim za uwagę.


Share on Twitter! Share on Facebook!

Artykuły w « Sprawozdania »